IV Kongres Polskich Towarzystw Naukowych na Obczyźnie

IV Kongres Polskich Towarzystw Naukowych na Obczyźnie

23 września 2014, 11:00 | Autor: Aleksandra Podhorodecka | www.dziennikpolski.co.uk

Tegoroczny kongres (Kraków, 4-7 września) – jak zresztą i w latach poprzednich – odbywał się dwutorowo i choć, oczywiście, uczestniczyłam w zajęciach grupy edukacyjnej żal mi było, że nie mogę włączyć się w spotkania grupy drugiej, która zajmowała się losami Sybiraków. Słusznie stwierdzili organizatorzy kongresu, iż to ostatni moment na poświęcenie sesji naukowej temu tematowi. Pozostali jeszcze przy życiu bohaterowie tego tragicznego okresu naszej historii, odchodzą zbyt szybko i trzeba spisywać ich wspomnienia, bo jeszcze trochę a przepadną one dla historii.

Zaproszono do Krakowa bardzo liczne grono Sybiraków, którzy, podczas tej trzydniowej konferencji wysłuchali całą serię referatów i wystąpień na temat zsyłki Polaków na Syberię w XIX i XX wieku i podziwiać trzeba było ich wytrwałość i zdrowie. Wykładowcami byli głównie naukowcy, którzy tematyce Sybiraków poświęcili swoje prace naukowe, omawiając nie tylko same zesłania i dramatycznie trudne życie w Związku Sowieckim, ale również i losy tych, którym udało się przetrwać pobyt na Nieludzkiej Ziemi i którzy później trafili do polskich obozów w Indiach, Afryce, Meksyku i Nowej Zelandii. (Pamiętam z naszego pobytu w Auckland wiele lat temu, iż w tamtejszym muzeum narodowym był cały dział poświęcony losom polskich sierot, które zostały przygarnięte przez władze nowozelandzkie i pozostały w tamtym pięknym kraju). Szczególne zainteresowanie budziły losy Polaków, którzy znaleźli się w Meksyku i dla których stworzono osiedle Santa Rosa, któremu została poświęcona bardzo ciekawa wystawa na parterze PAU. Wystawę otworzył gość honorowy kongresu, JE Ricardo Villanueva Hallal, Ambasador Meksykańskich Stanów Zjednoczonych.

Widać było z poruszanych przez wykładowców tematów, iż sprawa zachowania dla potomności archiwalnych wspomnień jest traktowana bardzo poważnie przez polskich naukowców, którzy robią co mogą, aby je sfilmować, spisać i udokumentować. Patrząc na wzruszone twarze słuchaczy – z panią Karoliną Kaczorowską na czele – zastanawiałam się nad tym, jak oni sobie dadzą radę z tak intensywnym programem, który rozpoczął się sesją filmową w pierwszy wieczór kongresu. Nie były to dla nas tematy nowe, ale z dużym zainteresowaniem śledziliśmy losy poszczególnych rodzin, których wspomnienia zostały utrwalone na taśmach filmowych. Powtarzało się pytanie: dlaczego? Dlaczego napadnięto zdradziecko na Polskę; dlaczego sąsiedzi podjęli decyzję, która tak dramatycznie wpłynęła na los dwumilionowej rzeszy ludności polskiej; dlaczego pozbawiono ich ukochanych Kresów. To pytania, na które nie ma odpowiedzi, choć tyle lat minęło od tamtych wydarzeń. Przebaczyć i zapomnieć, to jedyna droga do normalności.

Na otwarcie kongresu usłyszeliśmy dwa bardzo ciekawe, choć zupełnie do siebie niepodobne tematycznie, referaty: ks. prof. Michała Hellera – Od Wielkiego Wybuchu do Gułagu i prof. Henryka Samsonowicza – Co Polska wniosła do dziejów Europy (odczytany, gdyż profesor Samsonowicz ze względów zdrowotnych nie mógł przybyć na kongres). Ksiądz profesor mówił o wielomilionowej drodze wszechświata – od zagęszczonej energii, która doprowadziła do Wielkiego Wybuchu i historycznego początku pól, możliwości zła, które tak bardzo widocznie zawładnęło światem w XX wieku. Zadał nam bardzo zasadnicze pytanie: Jak pogodzić konieczność istnienia dobra, które jest najlepszą z możliwości, z wolnością czynienia zła? Świat bez zła, byłby bez wolności; a więc zło jest tolerowane, bo lepszy jest świat, w którym istnieje wolność, ale również i zło, niż świat, w którym jest samo dobro, ale nie ma wolności.

Teza filozoficzna, postawiona bardzo logicznie, odnosi się nie tylko do każdego człowieka, który w swoim życiu staje przed wyborami dobra czy zła, ale również i do społeczności, które również mogą wybierać dobro lub zło; stąd tytuł wykładu.

Profesor Samsonowicz przedstawił nam historię narodu polskiego w pigułce, podkreślając ogromne wartości tolerancji, która panowała w Polsce i kraj nasz był ostoją dla ludzi prześladowanych w ich własnym kraju.

Wróćmy jednak do spraw edukacyjnych. Oświata polonijna jest dzisiaj tematem bardzo gorącym. Ogromne rzesza migrantów zarobkowych, która opuściła kraj w poszukiwaniu lepszych warunków życia po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej pozostaje poważnym problemem społecznym nie tylko dla docelowych krajów Europy Zachodniej, ale również dla samej Polski. Straciła ona nie tylko tysiące młodych, wykształconych i przedsiębiorczych obywateli, którzy mogliby w korzystniejszych warunkach budować ekonomiczną przyszłość kraju, ale również i całe rodziny, a więc i przyszłość demograficzną. Strata tak ogromnej ilości dzieci – przecież w samym Zjednoczonym Królestwie rodzi się przeciętnie 20.000 polskich dzieci rocznie – to poważny problem, nad którym władze polskie pochylają się coraz częściej. Wyraźne wsparcie materialne dla polskich szkół społecznych w Europie zatacza coraz szersze koła. Wszyscy rozumiemy, że trzeba te dzieci ratować przed utratą języka, tożsamości narodowej i więzi z Polską. Świadome swych korzeni, a władające dobrze językiem polskim, mogą odegrać w przyszłości ważną rolę w rozwoju kraju poprzez powroty, wyjazdy na studia, kontakty zawodowe, naukowe czy handlowe.

I właśnie dlatego już po raz drugi kongres PAU w Krakowie poświęcił drugi tor swoich rozważań tematyce edukacyjnej, a szczególnie oświacie polonijnej. Zaproszono wielu specjalistów z tej dziedziny; osób, które od lat zajmują się przekazywaniem polskim dzieciom języka ojczystego, polskiej historii, geografii, kultury i tradycji, które razem nadają człowiekowi jego profil i kreślą sylwetkę życiową. Zaproszono również i przedstawicieli instytucji edukacyjnych w kraju, aby mieli okazję zapoznać się z problemami, które nurtują polonijną oświatę i wyjść im naprzeciw.

Kolejno przemawiali: przedstawicielka MEN-u; Anna Atłas, kierowniczka ORPEG-u (Ośrodek Rozwoju Polskiej Oświaty za Granicą); Krzysztof Stanowski (Polska Fundacja Międzynarodowej Współpracy na Rzecz Rozwoju „Wiedzieć jak”), dr Grażyna Czetwertyńska (na temat podręcznika elektronicznego „Włącz Polskę”, z którego można korzystać już od czterech lat) i Joanna Koźmińska-Frybez z MSZ. Mówiono o nowym Elementarzu, przygotowanym przez MEN i rozdawanym wszystkim szkołom w Polsce (jak się okazuje polonijne szkoły społeczne mogą również zwracać się do MEN-u o ten podręcznik); mówiono o różnych formach kształcenia, o szkołach letnich, o konkursach, korzystaniu z najnowszej technologii przy nauczaniu; o niesprawiedliwych podziałach szkół polonijnych na szkoły społeczne i szkoły SPK (szkolne punkty konsultacyjne); o doskonaleniu nauczycieli, o ofertach szkoleniowych ORPEG-u; o zmianach w edukacji, o korzystaniu z elektronicznego programu „Włącz Polskę” i wreszcie o materialnym wsparciu szkół przez władze polskie i sposobach zdobywania funduszy na działalność oświatową. Ten ostatni punkt, dotyczący dotacji, najbardziej zainteresował słuchaczy(!), gdyż sprawa dofinansowania szkolnictwa polonijnego przez władze polskie jest dziś bardzo aktualna.

Dobrze się stało, że po raz kolejny poświęcono obrady temu tematowi, mam jednak zastrzeżenia co do samej formy kongresu i poruszanych na nim zagadnień. Umysł ludzki jest w stanie wchłonąć, zasymilować i przetrawić tylko pewną ilość informacji i po pewnym czasie, słuchając kolejnych statystyk, cyfr, czy często się powtarzającej historii, po prostu się wyłącza!

W czwartek 4 września wysłuchaliśmy dziesięciu referatów; na piątek zaplanowano ich osiemnaście! Wszystkie były bardzo ciekawe, ale w treści swej powtarzały się dość regularnie – ilość szkół, dzieci, nauczycieli, używane podręczniki, program nauczania, otrzymana – względnie nieotrzymana – dotacja i wsparcie merytoryczne z kraju. Te informacje można było przekazać inaczej, poświęcając więcej czasu na dyskusję, której brak przy takich spotkaniach.

Po takim, dość negatywnym wstępie, muszę się przyznać, że cieszę się, że pojechałam do Krakowa na kongres. Póki jestem zaangażowana w sprawy polskiego szkolnictwa takie kontakty oświatowe są nie tylko bardzo cenne, ale również bardzo miłe. Uczymy się od siebie nawzajem, podtrzymujemy na duchu, wymieniamy doświadczenia, planujemy współpracę.

Po wystąpieniach specjalistów krajowych przemawiali przedstawiciele poszczególnych krajów.

Każdy z mówców – a reprezentowanych było piętnaście państw – był świetnie przygotowany do swego wystąpienia. Posługiwano się prezentacjami Power Point, które bardzo przejrzyście przekazywały tabele, wykresy, osiągnięcia w danym kraju. Choć pracujemy na całym świecie, w bardzo różnych warunkach, mając do czynienia z zupełnie innym nastawieniem otaczającej nas rzeczywistości, to jednak problemy mamy bardzo podobne. Pokrywają się po prostu: brak zainteresowania ze strony rodziców, którzy bardzo często odpowiedzialnością za polskie wychowanie dzieci obarczają wyłącznie polską szkołę sobotnią oraz brak pieniędzy! Wielka Brytania ma jeszcze dodatkowy, bardzo istotny problem: brak miejsc w szkołach sobotnich. Mamy po prostu za mało szkół i często dzieci nie chodzą do szkoły nie dlatego, że nie chcą, ale dlatego że nie ma dla nich miejsca w najbliższej szkole. Zakładanie nowych szkół i zachęcanie rodziców do podjęcia tego trudu, to nasz główny priorytet. Pragniemy przekonać rodziców, że podjęty trud, związany z zakładaniem szkoły oraz z przyprowadzaniem dziecka na lekcje, to ich obowiązek. Podkreślamy ogromne korzyści, jakie niesie za sobą umiejętność władania dwoma językami; zachwalamy wspólnotę jaką tworzą szkoły sobotnie, dając dzieciom nie tylko szansę zdobywania wiedzy, ale również zawierania przyjaźni, należenia do harcerstwa, zespołów ludowych, drużyn sportowych.

Po moim krótkim wystąpieniu na temat wyzwań stworzonych przez współczesne, masowe migracje i odpowiedzi Polskiej Macierzy Szkolnej głos zabrała Jola Tatara z Ameryki, wice-prezes Kongresu Oświaty Polonijnej (KOP), która przedstawiła dane statystyczne z osiągnięć oświaty polonijnej na całym świecie. Choć procentowo mała liczba polskich dzieci uczęszcza do szkół polonijnych niemniej obejmują one ogromną rzeszę tych dzieci i należą im się za to serdeczne gratulacje. Mamy się czym pochwalić!

W kolejnych wystąpieniach miło było usłyszeć relacje z terenu Hiszpanii i Włoch, o których rzadko jest mowa na spotkaniach edukacyjnych oraz z Australii, gdzie wprawdzie nie ma najnowszej emigracji zarobkowej, ale stara Polonia trzyma się i wspiera polskie szkolnictwo. Wzruszająca była wypowiedź Witalji Chmielewskiego, z Kazachstanu, który piękną polszczyzną, lekko zaciągając, opowiedział nam o losach Polaków, którzy mieszkają na tamtych terenach od wojny i z daleka patrzą na Polskę, marzą o powrocie i podtrzymują polskość w swoich środowiskach. Nie ma u nich szkół sobotnich, gdyż przymus szkolny obejmuje sześć dni w tygodniu, ale młodzi uczęszczają na szkoły letnie, prowadzone przez nauczycieli z Polski, wysyłanych przez Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” i inne fundacje. Kreatywność i pomysłowość nauczyciela, to najlepsza gwarancja sukcesu w tamtejszych warunkach. Młodzi garną się do polskości, należą do zespołów ludowych i chórów, uczą się języka i pragną wyjeżdżać na studia do Polski.

Zmuszona terminem wyjazdu z Polski do opuszczenia Krakowa, nie doczekałam się kolejnych referatów w piątkowe popołudnie i sobotę. Wiem, ze z naszego terenu przemawiały Małgorzata Lasocka, wice-prezes PMS, która mówiła o tym jak szkoły sobotnie w Wielkiej Brytanii korzystają z podstawy programowej oraz elektronicznego podręcznika „Włącz Polskę” oraz Anna Jurek psycholog z PPA w Londynie, która zabrała głos w panelu poświęconym pracy z polskim dzieckiem.

Trzeba tu jeszcze odnotować, że w czwartek, podczas przerwy obiadowej, Minister Edukacji Narodowej, Joanna Kluzik-Roztowska zwołała zebranie z obecnymi na kongresie członkami Rady Oświaty Polonijnej (ROP), której działalność została zawieszona, a nowa minister pragnie ją wskrzesić. Podczas spotkania członkowie ROP-u mogli przedstawić minister swoje oczekiwania pod adresem Rady.

Na koniec pragnę bardzo serdecznie podziękować na pierwszym miejscu wszystkim nauczycielom, którzy, jak świat długi i szeroki, prowadzą polonijną działalność oświatową oraz Ministerstwu Spraw Zagranicznych, które już trzeci rok pod rząd wspiera polskie szkolnictwo w Wielkiej Brytanii poważnymi dotacjami. Otrzymane pieniądze, głównie na częściowe pokrycie kosztów związanych z wynajmem angielskich budynków szkolnych, pozwalają szkołom spokojniej patrzyć w przyszłość. Wdzięczni jesteśmy za tą pomoc, która jest wyrazem zrozumienia naszej działalności i naszych potrzeb.

Z żalem opuszczałam piękny i słoneczny Kraków.

Polska Akademia Umiejętności i krakowski oddział Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” – organizatorzy czwartego Kongresu PTNO nie wyobrażali sobie sesji edukacyjnej bez obecności przedstawicieli ze środowiska oświatowego w Wielkiej Brytanii! Byłyśmy we trzy z Wielkiej Brytanii: Irena Grocholewska, Małgorzata Lasocka i ja.

Aleksandra Podhorodecka

Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.